zaproponuj artykuł

Instytucje i organizacje

Geoportale

 
ORSIP - Geoportal Województwa Śląskiego
ORSIP - Moduł Przyroda
BioGeo Silesia
 
Geoportal RDOŚ Katowice
geoportal.gov.pl

Biblioteki cyfrowe

 
Kolekcja "Natura" ŚBC
 

Infografiki

Infografika Kleszcze
Kleszcze

Inspiracje przyrodnicze - sztuka i przyroda (część I)

Refleksja na temat związku sztuki i przyrody (część I)

 

Gdyby wszyscy uczeni byli ze sobą zgodni, nauka przestałaby się o rozwijać.
Sztuka jest czymś innym. Dzieła sztuki powstają od razu jako dzieła ostateczne i doskonałe.

 

Poszukując perspektywy

Patrząc na świat z regionalnej, a więc w moim przypadku śląskiej perspektywy, mogę powiedzieć, że jest to widok określony i specyficzny. Jest to ponadto spojrzenie konkretnego człowieka, co niejako automatycznie zawęża perspektywę jeszcze bardziej. Czy taki stan wyjściowy może być podstawą do mówienia o świecie?

Myślę, że tak. To pytanie jest retoryczne. Pod względem fizycznym, każdy człowiek ma do dyspozycji taką samą perspektywę, tak samo zawężone pole obserwacji. Jak inni, widzi tylko część najbliższego otoczenia. Należałoby dodać, że tak było zawsze i cokolwiek jawi się nam jako obserwacja świata, bierze się z tej jednostkowej i ograniczonej perspektywy widzenia. Z tego zakorzenienia w miejscu, z którego rozpoznajemy określony i konkretnie zastany moment rzeczywistości, utrwalony lub nie, ale w jakiś sposób istniejący w naszej świadomości i mający udział w świadomości zbiorowej. Świadomość zbiorowa, co prawda, preferuje stereotypy i takie eksponuje. Ponadto, dysponuje dziś siłą medialną o niespotykanym dotąd oddziaływaniu i mocy kształtowania opinii społecznej i trudno dostrzec w tym nałożeniu prawdziwą rzeczywistość. Słyszymy czasem nawet twierdzenie, że rzeczywistość pozamedialna nie istnieje. Powstaje wtedy wrażenie, że pojedynczy człowiek staje się niewidoczny a samodzielne myślenie, samodzielne widzenie spraw, zdaje się być fikcją.

Nie wdając się w dalsze, prowadzące do jałowych wniosków rozważania, można powiedzieć, że samodzielność zawsze wymagała odwagi. Ale właśnie to samodzielne, jednostkowe widzenie świata ratuje go i zmienia ludzi. Nie masowa odwaga z bronią w ręku czy zbawczą ideologią. Odwagą jest poznawanie, widzenie rzeczywistości na własny rachunek. Również doświadczanie błędów i własnych porażek. Ten rodzaj odwagi uprawnia do tworzenia świadomej swych ograniczeń perspektywy widzenia świata. Ten jednostkowy ślad jest najcenniejszy. Bez niego nie byłoby dorobku nauki.

Nauka, opisując przyrodę, dzieli ją na części składowe, ustala ich wzajemne relacje, usiłuje odkrywać i zrozumieć mechanizmy życia. Wiedzieć. Ale nauka pozwala nie tylko na eksplorację badawczą. Umożliwia również człowiekowi eksploatację przyrody, a ta ingerencja jest podyktowana przede wszystkim względami ekonomicznymi. W ludzkiej cywilizacji mechanizm ten, choć można go różnie przedstawiać, jest mechanizmem podstawowym i nie możemy się łudzić, że zostanie zastąpiony innym. Zresztą, jakim? Sensowniej jest pytać, czy ekonomia uwzględnia w swoim rachunku rzeczywiście wszystkie dane. Nietrudno ustalić, że nie. Nauka i jej narzędzia poznawcze nie są więc problemem, jest nim człowiek, który ustala kryteria doboru elementów rachunku ekonomicznego, korzystając w sposób wybiórczy z dorobku nauki.

W skrótowym wprowadzeniu, mówiąc o związku człowieka i przyrody, a jest to przecież związek nierozerwalny, nie da się przedstawić wszystkich problemów, nawet ujmując ich skalę tylko hasłowo. Nie jest to zamiarem tej refleksji. Jednak dobrze jest uświadomić sobie, że obszar ten jest ogromny a zatem i nasza niewiedza jest ogromna, a wszystkie problemy, również te, które są głośnymi tematami medialnymi i społecznymi kontrowersjami, biorą się przede wszystkim z niedostrzegania nierozerwalności naszego związku z przyrodą. Nie wiemy i nie widzimy, że nas dotyczą. A degradacje przyrody oddalone od naszego miejsca zamieszkania? Nie zdajemy sobie sprawy ze skutków, jakie powodują. Ale również niezbyt wyraźnie dostrzegamy wszelkie lokalne problemy, doniosłość „zwykłych”, codziennych negatywnych zjawisk cywilizacyjnych w najbliższym otoczeniu, które pozornie wydają się nie mieć żadnego znaczenia. Często mówi się, że jest to brak kultury. I jest, bo kultura powoduje nie tylko to, że chcemy mieć porządek, ładną okolicę w miejscu zamieszkania i możliwość wyjścia na spacer do lasu, w którym nie ma śmieci itp. Kultura to również świadomość głębszego zakorzenienia. Świadomość wykształcona, składająca się z sumy wychowania i edukacji w oparciu o tradycję i wiedzę. Do tego dochodzi też stopień naturalnej wrażliwości.

Należy kłaść akcent na edukację, bo jestem przekonany, że jest ona podstawowym elementem kształtowania potrzeb kulturalnych a zatem i świadomej postawy proekologicznej, czyli postawy człowieka postrzegającego siebie w przyrodzie jako we własnym, macierzystym środowisku, z wszystkimi tego stanu rzeczy konsekwencjami, w tym również korzystnymi dla niego możliwościami. Trzeba „tylko” dbać, by przeważały one nad negatywnymi skutkami, jakie – „siłą rzeczy” – niesie ekspansja cywilizacji i brak, czy też lekceważenie tego rodzaju refleksji nad ceną tej ekspansji w rachunku ostatecznym. Ważny jest program edukacji. Ważne jest, by rozwijał on człowieka w całości. Mówiąc obrazowo: rozwijał zdrowego ducha w zdrowym ciele. Musi to być oferta rozwoju wszystkich talentów. Wszelka oszczędność, ograniczanie czy krojenie edukacji na miarę niedostatków jest działaniem szkodliwym. Jak każde zaniechanie niezbędnej inwestycji, jest wymierną ekonomicznie stratą. I to stratą podstawową.

Przyrodnicza rzeczywistość sztuki

Należałoby, zwłaszcza w tym kontekście, zadać sobie pytanie o rolę sztuki. Po co sztuka? Do czego potrzebna jest ta tak niewymierna działalność, której dzieła, nawet te realistyczne, przedstawiające niby wiernie rzeczywistość postaci, przedmiotów, pejzaży, nie są do końca czytelne a w swej treści odnoszą się do jakichś nie do końca rozpoznanych, tajemniczych spraw? Zafascynowani pięknem obrazu, rzeźby, mamy trudność w znalezieniu właściwych słów, by wyrazić swe emocje, a także by wytłumaczyć, co sprawia, że dane dzieło samoistnie jest w stanie nas wzruszyć.

Można też zapytać inaczej. Po co dziś coraz więcej ludzi coraz częściej odwiedza muzea, galerie, wystawy, zwiedza zabytki, ogląda programy telewizyjne mówiące o sztuce i prezentujące dzieła sztuki? Dlaczego dzieła, których materia, czy tworzywo posiada cenę przysłowiowej kartki papieru ( a nawet gdyby była to cena szlachetnego kruszcu), budzą takie namiętności i uzyskują niewspółmiernie wysoką w stosunku do swej materialnej postaci, wycenę finansową? A są przecież dzieła sztuki wyłączone z mechanizmu ekonomicznego, traktowane jako bezcenne dziedzictwo ludzkości. Skarby narodowe, światowe.

Ekonomia mówi o popycie i podaży. Rzeczy jednostkowe w swej oryginalnej mierze stają się ekonomicznie zyskowne. Jednak, by tak się stało, nabywca musi mieć przekonanie, że nabyty przedmiot zawiera ową nie ulegającą dewaluacji wartość a jego cena jest tylko pewnym wskaźnikiem aktualnego usytuowania wobec innych dóbr. Dzieła sztuki posiadają wartość, którą nasza cywilizacja w swym podstawowym mechanizmie wskazywania korzyści, docenia. Nawet bardzo. I należy dodać: doceniała zawsze.

Nie jest sprawą prostą odpowiedzieć na postawione wyżej pytanie. Może w ogóle nie da się na to pytanie odpowiedzieć w sposób zadawalający? O sztuce napisano już bardzo wiele. Były to dzieła wybitnych uczonych, były rozprawy naukowe. Historia sztuki jest nauką, która pozwala na pewną systematykę i wiedzę o dziełach sztuki. Ale każde dzieło sztuki ma swoją tajemnicę. Dotarcie do niej jest doświadczeniem indywidualnym. Trudno to wyrazić w sposób usystematyzowany, czy w pełni i wyczerpująco opisać w sposób naukowy. Artystom udaje się to częściej. Dokonują tego poprzez własne dzieło, za pomocą języka własnego kodu artystycznego. I choć nie wyjaśnia to wszystkiego, powstaje w ten sposób wiele relacji, odniesień, wręcz wzajemnych powiązań, które czynią żywym język dzieł sztuki, nawet tych z bardzo odległego historycznie czasu. To pozwala dostrzec ową indywidualną perspektywę człowieka w procesie dialogu, dla którego czas przestaje być barierą. Edukacja jest tutaj również właściwą drogą.

Można powiedzieć, że dzieła sztuki są dziełami powstałymi w znacznym stopniu w sposób podobny, jak prace naukowe. Posiadają tylko bardziej różnorodne formy ekspresji a ich zapis ma charakter bardziej uniwersalny, choć zarazem zakodowany, „rękopisowy”, oparty o formy kształtowane historycznie i zróżnicowane kulturowo. Ich odbiór na pewnym podstawowym poziomie jest dostępny każdemu, choć właśnie tu, paradoksalnie, może dojść do rodzaju olśnienia, irracjonalnego poznania, głębokiego osobistego doświadczenia, takiego, jakie jest udziałem samych artystów, tworzących pod wpływem zauroczenia. Może nie jest to najbardziej trafne określenie, ale mówi ono o sytuacji emocjonalnej wywołanej doznaniem duchowym. Ładunek emocjonalny jest niejako nośnikiem, na którym zbudowana jest forma dzieł sztuki, a jego przekaz niekoniecznie wyraża się w widocznej ekspresji. Współczesna sztuka częściej rezygnuje z narracji na rzecz bezpośredniego gestu, czy ekspresyjnej manifestacji zapisu. Ale to nic nowego: ze zjawiskiem tym spotykamy się przy szczegółowej analizie różnych historycznych okresów, czy kultur.

Jeśli zwrócimy uwagę na własne reakcje (zachwytu a nawet dezaprobaty, jak również inne odczucia), możemy stwierdzić, że jest to odpowiedź na zewnętrzną sytuację, na którą nie możemy nie reagować w jakiś sposób. Jest to bardzo „gorący moment”, kiedy jesteśmy mocno poruszeni, punkt bezpośredniego dotyku rzeczywistości, wobec którego jesteśmy najczęściej bezradni, wytrąceni z rutynowych zachowań. Zwłaszcza, gdy jesteśmy zachwyceni. Przyroda oferuje wiele takich momentów, a sztuka jest tą przestrzenią, w której od takich emocjonalnych doznań, znanych każdemu człowiekowi, rozpoczyna się proces twórczy, proces nowego formowania myśli, poszukiwanie ich adekwatnego wyrazu. Potencjalnie każdy człowiek posiada możliwość kreacyjną, a zatem emocjonalnie rozpoznaje podobną sytuację. Są to sytuacje bardzo znaczące pod względem poznawczym, mocno oddziaływujące i odznaczające się dużym emocjonalnym zaangażowaniem, chęcią odniesienia się do nich, potrzebą zapamiętania.

Czy sztuka odzwierciedla rzeczywistość przyrody?

Mówiąc najprościej, tak. To zwierciadło, które tworzył człowiek w sposób naturalny, od samego początku. W różny sposób kreował obrazy przyrody, ale zawsze był to wyraz silnej, głębokiej, magicznej więzi. Nie wynikało to jedynie z zachwytu nad jej urokliwością zewnętrzną. Sięgało znacznie głębiej.

Odczuwanie piękna było tym, co być może najbardziej przyczyniło się do powstania ludzkiej cywilizacji. Można powiedzieć, że było rzeczą ludzką od zawsze. I było tożsame z tym, co było dobre dla człowieka. Człowiek utrwalał rzeczy dobre dla niego, przenosząc ich kształt z rzeczywistości w sposób emocjonalnie naznaczony. Świadczą o tym najstarsze zachowane dzieła sztuki. Ich warstwa estetyczna z okresu paleolitu, zwłaszcza jego przedziału czasowego 40 tys. – 8 tys. lat p.n.e., wprost zdumiewa. Warto tu przytoczyć słowa poety Zbigniewa Herberta po wizycie w grocie Lascaux:

„Kolory ziemi, krwi i sadzy. Wizerunki zwierząt widziane przeważnie z profilu, uchwycone są w ruchu i rysowane z ogromnym rozmachem, a jednocześnie z czułością (...). Całość z pozoru bezładna, jakby to wszystko namalowane było w pośpiechu przez szalonego geniusza, techniką filmową, pełną zbliżeń i dalekich planów. A przy tym ma zwartą, panoramiczną kompozycję, chociaż wszystko przemawia za tym, że artyści z Lascaux kpili sobie z reguł.(...) Nigdy jeszcze nie utwierdziłem się mocniej w kojącej pewności: jestem obywatelem Ziemi, dziedzicem nie tylko Greków i Rzymian, ale prawie nieskończoności (...)”.

Niezwykłe to wyznanie poety... Barbarzyńcy w ogrodzie. Malowidła z Lascaux powstały 17 tys. lat temu. Dialog z nieskończonością trwa.

18 grudnia 1994, w rejonie Ardeche, w południowej części doliny Rodanu, francuscy archeo-speleolodzy, Jean-Marie Chauvet, Éliette Brunel Deschamps i Christian Hillaire, odkryli w skalnym (wapiennym) zboczu wąwozu nietkniętą jaskinię. Byli pierwszymi ludźmi od około 20 tys. lat, którzy weszli do tej jaskini; w jej ogromnych komorach i galeriach ujrzeli oszałamiające malowidła. Oszałamiające jakościowo i ilościowo. Jaskinia, nazwana przez nich Chauvet, uchodzi za najpiękniejszą, znaną dekorowaną jaskinię na świecie. Jej malarstwo naskalne, jak dotąd, jest najstarszym. W styczniu i lutym 1995, opierając się na mikroskopowej analizie malowideł i wyżłobień, ich położenia oraz stanu gruntu dna, jaskinię Chauvet uznano za niewątpliwie autentyczną i wcześniej nietkniętą. Próbki farby (opartej na węglu drzewnym) pobrane z „walczących” nosorożców zostały datowane (w Lyon i Oxfordzie) techniką 14C (AMS) na 32410 ± 720 BP i 30790 ± 720 BP (ang. Before Present – oznacza czas przed 1950 rokiem) dla prawego nosorożca i 30940 ± 610 BP dla lewego oraz 30400 ± 570 BP dla bizona i 29000 ± 400 BP dla jelenia Megaloceros z innego miejsca ściany.

Nie jest to najdalej idące w głąb dziejów ludzkości datowanie działalności artystycznej człowieka. Na ścianach w tzw. schronach skalnych w północno zachodniej Australii znaleziono wydrążenia ułożone we wzory wyraźnie geometryczne oraz „wydziobania” w skale układające się w wizerunek kangurów i emu, jak również malowane szablony ręki, figury podobne do ludzkich i wizerunki czarowników lub duchów. Wydrążenia, uznane za najstarszy rodzaj prehistorycznej sztuki, datowano na około 50000 BP. Znaleziono także ślady ochry, tj. czerwonych, białych i żółtych pigmentów. Warstwy, ochrę i narzędzia kamienne datowano radioaktywną techniką termoluminescencyjną, określając poziomy radioaktywności uranu i toru, naturalnie występujących w próbkach. W ten sposób udowodniono obecność ludzką w tym rejonie na wcześniej niż 116000 ± 12000 BP. Z datowania ochry oszacowano ludzką działalność artystyczną pomiędzy 116000 a 75000 BP.

A wszystko zaczęło się w sposób przypadkowy i nie budzący zbytniego zainteresowania naukowego. Jest to typowe dla ludzkiego poznania. W XVIII, a nawet w początkach XIX wieku dość powszechnie funkcjonował pogląd, że początkiem wszystkiego był stan po biblijnym potopie. Dorobek wiedzy, w tym wiedzy na temat odległych czasów, ulegał często zapomnieniu w historii. Informacje na temat czasów prehistorycznych znane były w Grecji i w czasach rzymskich. Renesansowa filozofia przyrody w swej najbardziej radykalnej formie Giordano Bruno spłonęła na Campo di Fiori. Badania i dorobek naukowy Leonarda da Vinci również uległ zapomnieniu na kilka wieków.

Paleontologia, jako samodzielna nauka, zaczęła się rozwijać dopiero w XIX wieku. W roku 1834, w jaskini Le Chaffaud w departamencie Vienne we Francji znaleziono kość zwierzęcą z wyrytymi na niej dwiema sarnami, wzbudzając raczej nie chęć naukowego poznania a kolekcjonerskie namiętności wśród amatorów dziwnych przedmiotów. Przedmiotów o niezwykłej wymowie. Rozbudzone namiętności poszukiwaczy i brak naukowej refleksji, przyczyniły się zapewne do zniszczenia wielu miejsc potencjalnych odkryć naukowych.

Jaskiń, które określa się jako rodzaj sanktuariów, ponieważ nie służyły one celom mieszkalnym, odkryto na terenie Europy ponad sto. W roku 1879 w kraju Basków koło Santander w Hiszpanii, pięcioletnia Maria de Sautuola, towarzysząca ojcu w jego poszukiwaniach dawnych przedmiotów w gliniastym podłożu jaskini Altamira, zauważyła na sklepieniu jaskini namalowane zwierzęta. W 1940 roku w Akwitanii (południowozachodnia Francja ) czterech chłopców, mając psa za przewodnika, weszło do znanej w okolicy jaskini zwanej Dziura Diabła. Dzięki ich ciekawości została odkryta jaskinia Lascaux. Niezwykła i wyjątkowa ze względu na skalę i bogactwo malowideł, nazwana została Kaplicą Sykstyńską Paleolitu. Do jaskini Cosquer niedaleko Marsylii, w której znaleziono malowidła sprzed 27000 lat, obecnie prowadzi podwodny korytarz o długości 175 m, z wejściem na głębokości 37 m poniżej poziomu morza.

Współcześnie, poza pracami badawczymi prowadzonymi na całym świecie przez instytucje naukowe, etnologów, archeologów, odkryć dokonuje się również przypadkowo w trakcie prowadzenia wszelkiego typu prac ziemnych, budowlanych, przemysłowych. Doniosłość niektórych z nich wstrzymuje pierwotne zamierzenia na rzecz ochrony zabytku kultury. Ale są to i dziś nieraz sytuacje sporne. Jednak nauka dysponuje obecnie dużą siłą oddziaływania dzięki mediom i powszechnej informacji. Ważną rolę spełnia tu Internet, nie tylko jako coraz bardziej dostępne źródło informacji, ale jako ogromna baza danych naukowych. Można zaryzykować tezę, że wiedza i świadomość naukowa staje się coraz bardziej powszechna. Staje się istotnym argumentem w sferze życia publicznego.

Człowiek paleolitu prowadził życie koczownicze, co wynikało z konieczności podążania za zwierzyną, podstawą jego egzystencji, a także z rozrastania się populacji i potrzeby poszukiwania nowych terenów łowieckich. Żył w obozowiskach przejściowych, okresowo tylko związanych z pobytem w jaskini, a raczej w jej pobliżu. Twórczo skupiał się na przedmiotach, które umożliwiały polowanie i życie w terenie, na łonie natury, w otwartej przestrzeni. Obrazowo mówiąc, trzymał się kamienia łupanego i to w sposób, który obecnie pozwala naukowcom na jego identyfikację w ówczesnym świecie człowieka. A jest to Afryka, Europa, Azja, Australia i obie Ameryki. Nowe odkrycia i współczesna nauka, dysponująca precyzyjnym datowaniem dzięki badaniom DNA, stawiają w nowym świetle wiele spraw. Odsłaniają nowe konteksty. Najnowsze badania DNA, przedstawione w ScienceDaily (Apr. 3, 2008), przeprowadzone na zachowanych w jaskini Paisley ( Oregon, USA) wysuszonych ekskrementach Paleoindian, cofnęły zasiedlanie tego kontynentu do roku 14300. Jest to inna faza epoki lodowcowej, w której lądolód mógł stanowić okresowo naturalny pomost między Europą i Ameryką, od północnego brzegu Hiszpanii do wschodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych. W najszerszym miejscu miał 3-4 km, a obniżenie poziomu wód oceanu sięgało 120 m.

Bardzo sugestywnym ujęciem, obrazującym życie ówczesnego człowieka, może być istniejąca współcześnie w pewnym uproszczonym schemacie kultura Indian. Pozostaje jednak pytanie o „udomowieniu” zwierząt (konia i psa). Ten kontekst też może ulec zmianie, bo na obszarze euroazjatyckim odkryto ślady psa sprzed 14000 lat, na co wskazują zmiany w uzębieniu oraz masywność i wysokość 0,7 m w kłębie, ustalone na podstawie znaleziska dwóch czaszek na stanowisku Jelisivici w regionie briańskim (Rosja). Odkrycia tzw. końskich zagród sięgają 6300 lat. Ich obecność ustala się na podstawie dużej ilości fosforu w danym miejscu. Ale ślady stałych obozowisk prawie nie zachowały się, bądź osadzone są na wtórnym podłożu, zmienione przez późniejsze zjawiska geologiczne. Na tzw. panelu koni w malowidłach naskalnych w Chauvet, datowanych na około 31000 lat, przedstawione są portrety koni, czyli same głowy osadzone na mocnym karku, widziane żywe, z bliska. Poza wrodzoną predyspozycją konia, umożliwiającą natychmiastowe niemal „opanowanie” dzikiego zwierzęcia, był on silnym „narzędziem” transportu a równocześnie dostępnym bezpośrednio źródłem pożywienia, zwalniającym z konieczności gromadzenia nietrwałych zapasów. Jak wynika z badań, psy również jedzono. Wyprawy łowieckie wymagały środków transportu, by przenieść uzyskane w czasie sezonu zapasy mięsa, skór, kości.

W terenie zachowały się miejsca wydobycia kamienia, a także ochry – bardzo istotnego w paleolicie materiału. Kopalnią ochry, otoczaków i ziaren hematytu zespolonych purpurową gliną plaży morza triasowego w Polsce jest Rydno w miejscowości Łyżwy koło Skarżyska Kamiennej.

Oto co powiedział o tym miejscu prof. Romuald Schild:

„Na obszarze, który ma parę kilometrów kwadratowych, do tej pory odkryto ponad 400 obozowisk z epoki kamienia. Nie tylko w Europie, lecz także nigdzie na świecie, gdzie są stanowiska z tego czasu, nie ma takiej ich koncentracji. Było to wyraźnie miejsce magnetyczne, które przyciągało ludzi z wielu względów, chociaż przede wszystkim z powodu barwnika. Używano go niewątpliwie do celów kultowych, ale też do garbowania skór, czy w ówczesnej medycynie, również w późniejszym okresie. Spotykały się tu różne paleolityczne społeczności zbieracko-łowieckie, żyjące w małych grupach składających się z pojedynczych rodzin. Tu odbywały się zgromadzenia tych społeczności, tu kojarzono małżeństwa, wymieniano ówczesne dobra, sprawowano uroczystości. Można powiedzieć, że to tu była „stolica” ówczesnej Europy środkowej.(...) To jedyne takie znane prehistoryczne miejsce na świecie, zabytek na skalę światową, który zmienia nasze wyobrażenia o tym, co kiedyś było. (...) nie wiemy, co wymieniali w materiałach organicznych, na przykład w produktach żywnościowych czy skórach. Mamy ślady wymiany w postaci „egzotycznych” skał, to znaczy materiału do produkcji narzędzi kamiennych – krzemienie, które występują wyłącznie w Pieninach, kilkaset kilometrów stąd, obsydiany, wydobywane wyłącznie w Słowacji i na Węgrzech, sporo krzemieni importowanych z okolic Krakowa, krzemień z Podlasia... (...) Ponieważ jednak badamy rozległy obszar, socjotopograficzne charakterystyki stanowisk, których jest bardzo dużo i leżą w różnej odległości od kopalni hematytu, są odmienne. Mamy stanowiska bardzo bogate, osady, o których można powiedzieć, że są wsiami, gdyż składają się z wielu domostw, co jest rzadkością, bo wsie łączą się na ogół dopiero ze stałym osadnictwem. Te wsie lokują się w najlepszych miejscach z punktu widzenia topograficznego, czy też morfologicznego, stosunkowo blisko samej kopalni i mieszkańcy prawdopodobnie byli jej właścicielami, to jest sprawowali jakąś kontrolę nad dostępem do złoża. To były grupy ludzkie kontrolujące cały ten obszar (...)”.

Hematyt wydobywano tu (o czym świadczą doły do głębokości 2 m) już przed 20000 lat. Rozcierano go na kamiennych żarnach, których zachowała się duża ilość.

Mając dziś do dyspozycji coraz bardziej panoramiczny i jednocześnie szczegółowy obraz człowieka paleolitu w świecie, widzimy doskonałą adaptację człowieka do zróżnicowanego i trudnego środowiska. Patrząc na wytwarzane przez niego narzędzia czy zachowane, utrwalone w różnorodnej postaci obserwacje oraz ich przekaz w formie kodu kulturowego językiem dzieł sztuki, widzimy w nim w pełni ukształtowaną ludzką postać. Ryszard Kapuściński powiedział:

„(...) co uderza, kiedy śledzimy dokonania artystyczne naszych praprzodków: że ta sztuka jest od razu doskonała. Żadnych ogniw pośrednich, żadnej ewolucji od prymitywu do wyrafinowania – od zarania jest to wspaniałe, wielkie. Tak więc od początku sztuka powstawała (tak jak jest i dziś z każdym jej wielkim dziełem) – z iskry, z natchnienia, z momentu olśnienia, z wizji tak nagłej i ulotnej jak światło błyskawicy. W gruncie rzeczy nikt nie poprzedzał Szekspira, Mozarta i Boscha, tak jak nikt nie poprzedzał twórców z Altamiry, z Sahary i Australii (...)”.

Pin It

O stronie

Serwis o przyrodzie województwa śląskiego opracowywany jest przez Centrum Dziedzictwa Przyrody Górnego Śląska we współpracy ze specjalistami z różnych dziedzin przyrodoznawstwa. Wszystkich zainteresowanych, zarówno amatorów, jak i profesjonalistów, zapraszamy do współredagowania oraz wzbogacania jego zawartości.

dr Jerzy B. Parusel

Centrum Dziedzictwa Przyrody Górnego Śląska jest jednostką organizacyjną Samorządu Województwa Śląskiego.

      logo CDPGS small logo slaskie kolorowe rgb

Newsletter

Informacje o bieżących wydarzeniach.

Zapisując się do newslettera zgadzasz się na postanowienia zawarte w naszej Polityce prywatności. Po zapisaniu prześlemy e-mail potwierdzający dopisanie do newslettera. Prosimy o potwierdzenie subskrypcji.

Zbiorcze RSS | Kalendarz RSS

© 2016 Centrum Dziedzictwa Przyrody Górnego Śląska |
Design by SD LTD / FreshSeo
sponsorzy