zaproponuj artykuł

Instytucje i organizacje

Geoportale

 
ORSIP - Geoportal Województwa Śląskiego
ORSIP - Moduł Przyroda
BioGeo Silesia
 
Geoportal RDOŚ Katowice
geoportal.gov.pl

Biblioteki cyfrowe

 
Kolekcja "Natura" ŚBC
 

Infografiki

Infografika Kleszcze
Kleszcze

Czytelny obraz żubra. Refleksja na temat związku sztuki i przyrody (Część II)

Gdyby wszyscy uczeni byli ze sobą zgodni, nauka przestałaby się o rozwijać.
Sztuka jest czymś innym. Dzieła sztuki powstają od razu jako dzieła ostateczne i doskonałe.

c51

Sorcerer/szaman – złożony twór - człowiek żubr lew – bóstwo opiekuńcze?
Źródło: http://www.zwoje-scrolls.com/zwoje27/c51.jpg

Do powyższej sentencji chciałbym dodać. Sztuka jest pełnym obrazem jednostkowego pojmowania rzeczywistości i choć usytuowanym w konkretnym społecznym i historycznym otoczeniu, przekracza jego kondycję i pełniej wyraża to czym jest człowiek, ponieważ jednostka, pojedynczy człowiek, jest potencjałem wszystkiego co ludzkie. W swoim pojmowaniu estetycznym, jego dojrzałej formie, wyraża wszystko to, co z punktu widzenia rozumu nie da się opisać, czy ująć w sposób racjonalny i musiałoby pozostać nie wyrażone a zatem i nie zauważone.

Obraz zauważony

Patrząc przed siebie, zawsze widzimy jakiś obraz. Składa się on z wielu szczegółów. Te, które dostrzegamy, które uda nam się zapamiętać, nie zawsze pamiętamy w stopniu wystarczającym, by je móc później dokładnie odtworzyć. Wielu wcale nie dostrzegamy. To naturalne. Nasza uwaga koncentruje się na tym, co w danym momencie jest dla nas ważne. Szczegółowa analiza każdego widoku niechybnie doprowadziła by nas do szaleństwa, osłupienia czy katatonii. Niemniej, każdy nieznany nam wcześniej widok, powoduje w naszym umyśle rodzaj zamieszania. Wywołuje emocje, z którymi usiłujemy sobie radzić. To rodzaj nieustannej kodyfikacji – tworzenia ścieżki pamięci notującej nowe doświadczenia. Dzięki temu możemy dość pewnie poruszać się w świecie, jaki znamy. Niemniej, życie nie jest telenowelą, a nasze poznanie linearną fabułą. Choć w sferze kultury funkcjonują pewne przyjęte wzorce, prawdziwe życie niesie obrazy, których nie rozumiemy, a zatem nie wiemy do końca czym jest nasza rzeczywistość i jak dalece determinuje naszą egzystencję. Uczymy się jej, wzrastając w niej i próbujemy wyznaczyć własną drogę, stworzyć własny ślad. Dodajemy jego niepowtarzalne cechy do wspólnej skarbnicy ludzkiego dziedzictwa.

image002
Każdy nieznany nam wcześniej widok, powoduje w naszym umyśle rodzaj zamieszania
Zdjęcie z prawej: http://www.zwoje-scrolls.com/zwoje27/c51.jpg

Obrazy w ciemności
Znanym od niedawna, najstarszym przedstawieniem człowieka torującego własną drogę w otaczającym go świecie, jest tajemniczy wizerunek postaci „człowieka bisona" w jaskini Chauvet.
18 grudnia 1994 r. w rejonie pionowych wąwozów nad brzegami rzeki Ardèche, niedaleko doliny Rodanu we Francji, w geologicznie starej formacji wapiennych urwisk zespół francuskich speleologów (Jean-Marie Chauvet, Éliette Brunel Deschamps i Christian Hillaire) odkrył nieznaną dotąd jaskinię, nazwaną Jaskinią Chauveta od nazwiska odkrywcy, jako że był pierwszym, który jak się później okazało, wstąpił do niej po przeszło 25 tysiącach lat od ostatniej w niej bytności człowieka. Odkrycie jaskini z tym wszystkim co w niej zastano, okazało się niezwykle doniosłym momentem dla historii człowieka i dziedzictwa naszej kultury. Jak wielkie może mieć znaczenie, uświadomiono sobie na szczęście na samym początku penetracji jaskini, po pierwszym datowaniu próbek izotopem C14, ustalonym na przeszło 32 tysiące lat wstecz. By móc zachować dziewiczość wnętrza w postaci nienaruszonej, postanowiono nie udostępniać jaskini dla zwiedzania.

wallman
Źródło: http://www.donsmaps.com/images/wallman.jpg

W roku 1996 Ministerstwo Kultury Francji rozpisało konkurs na program badawczy Jaskini Chauvet, który wygrał program badawczy multidyscyplinarnego zespołu kierowanego przez Jeana Clottes'a. Od 1998 roku trwa jego realizacja. Zespół stworzyła grupa 30 specjalistów głównie z Francji, Hiszpanii, Niemiec i Anglii, oraz grono badaczy, którzy w różnych ośrodkach badawczych i laboratoriach dokonywali badań materiału z jaskini, datowania, badań mikroskopowych, analiz DNA, itp. Powołano również komitet doradców naukowych, 256 specjalistów z różnych krajów świata. Wyniki badań są publikowane w czasopismach naukowych. W roku 2001 ukazała się we Francji publikacja książkowa pod redakcją Jean Clottes'a, opisująca wyniki badań. Obejmuje bogato i szczegółowo ilustrowany zbiór opracowań poszczególnych badaczy, prezentując różne zagadnienia badawcze dotyczące Jaskini Chauvet. W roku 2003 ukazało się w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych angielskie tłumaczenie Chauvet Cave. The Art of Earliest Times. (Jaskinia Chauvet. Początek sztuki. tłum. własne)

 

chauvetcliff
Źródło: http://www.donsmaps.com/images3/chauvetcliff.jpg

 

Jaskinia Chauvet przez ponad 20 tysięcy lat pozostawała nietknięta, do czego przyczyniła się swym żywiołem sama przyroda. Wejście do jaskini zostało zasypane zawaliskiem, pozostawiając tylko niezauważalną szczelinę, wąskie przejście w skalnym rumowisku. Po odkryciu starano się przede wszystkim nie naruszyć dziewiczego środowiska wnętrza jaskini, nie zniszczyć śladów zachowanych na jej podłożu. Z tego powodu rezygnowano nawet z badań nad jego stratygrafią, a poruszanie się wewnątrz jaskini odbywa się wydzielonym wąskim chodnikiem z tworzywa, zaś penetracji i zbliżeń dokonuje się za pomocą wysięgnika z tytanu i nowoczesnej aparatury naukowej.
Z badań geologicznych rejonu Ardèche, wynika, że od ponad 400 tysięcy lat nie uległ on zasadniczym zmianom. Okolica zachwyca urokami przyrody. Brak tylko zwierząt, które zostały utrwalone i zatrzymane w czasie przez paleolitycznych mistrzów na ścianach jaskini. Z naszego punktu widzenia byli oni prawdziwymi artystami, najwyższej rangi mistrzami. Obrazy, które pozostawili, są pełne energii i życia, w swej formie artystycznej dziełami mistrzowskimi. Co więcej, ich mistrzostwo całkowicie obaliło budowaną dotychczas z prawdziwie naukowym zacięciem roztrząsania wszelkich niuansów i szczegółów stylistycznych, wizję rozwoju sztuki człowieka, ujętą w linearnej koncepcji – od prymitywizmu do skomplikowania i doskonałości. Z całą pewnością też nie chodzi tylko o formę artystyczną i jej wyraz, bo mistrzowie ci zapewne nie pojmowali swej działalności w taki sposób, tym bardziej, że brak w tym działaniu zamierzonego pokazu, ostentacji oraz audytorium odbiorców. Rzecz dzieje się w ciemnych i prawie niedostępnych miejscach.
Jaskinia tego typu nie jest miejscem dogodnym do uprawiania sztuki. Nie nadaje się na galerię. Nie jest również dogodnym miejscem do zamieszkania, a nawet niedługiego w niej przebywania. Jaskinia tylko okazyjnie może stanowić jakąś osłonę. Prócz tego, jak się wydaje, na co wskazuje coraz bardziej wiarygodny obraz człowieka tamtych czasów, wyłaniający się z szerszego spektrum badań naukowych, twórcza ekspresja owych oryniackich mistrzów nie wynikała z potrzeby natury estetycznej. Choć jej dojrzała forma świadczy o ugruntowanym i w pełni świadomym dążeniu do uzyskanej jakości zamierzonego działania, ważna była sama jego treść, wyrażona w sposób „najdoskonalszy".

chauvethands chauvethandscomp
Źródło:http://www.donsmaps.com/images3/chauvethands.jpg Źródło:http://www.donsmaps.com/images3/chauvethandscomp.jpg

 Pozostawiony wewnątrz jaskini rysunek, ryt, ślad, jest tylko zachowaną do naszych czasów widzialną częścią, choć z całą pewnością znaczącą „informacją". Nie znamy natomiast całego kontekstu procesu twórczego i obrzędu, który prowadził do jej powstania. Możemy dopuszczać pewne analogie. Póki co, przyczyniają się do powstania różnych interpretacji z przewagą elementów hipotetycznych. Prawdą jest, że obraz stworzony i zachowany w ciemnym wnętrzu jaskini, sam w sobie i przez sam fakt, posiada niezwykłą wymowę i siłę sugestii. Pomimo, że jest to oddziaływanie pośrednie również przez brak dostępu do jaskini, zastrzeżonego dla wąskiej grupy badaczy, intrygujący przekaz wywołuje silne emocje. Z pewnością wzmacnia go nasza współczesna projekcja, klisze nakładane przez nasze współczesne doświadczenie, skojarzenia, wyobrażenia, co być może przypisuje mu dodatkowe znaczenia. Co by jednak nie sądzić na ten temat, znajdujemy się w kręgu oddziaływania sztuki. Jest to jak najbardziej wiarygodne kryterium, „narzędzie badawcze" i język, który być może cokolwiek objaśnia, przekroczy bariery – zwłaszcza te pozorne. Tamte pokolenia dwudziesto-, trzydziestolatków żyły prawdziwie ludzkim życiem. Nasza współczesna sztuka nie wyraża niczego więcej. Tylko nadmiar i przesyt, z których oczyszcza dopiero czas. Ta sztuka jest w centrum życia być może i dlatego, że w miejscu szczególnym, objętym być może rodzajem tabu. Można użyć określenia – w sanktuarium – ale można też widzieć to w sposób całkowicie współczesny i zrozumiały dla każdego, jako potrzebę chronienia miejsc szczególnych, wyjętych z wiru codziennego zmagania się z rzeczywistością i zachowania pewnej trwałej, niezmiennej gwarancji istnienia czegoś więcej niż jej niepewność.

Kobieta, bison, lew

Patrząc nieco szerzej, wychodząc z wąwozu Pont d'Arc poza rejon Ardèche, nie można nie dostrzec w tamtym czasie i przestrzeni pewnych analogii, których podobieństwo może być śladem wspólnego źródła. Czegoś, co być może, należałoby widzieć jako ówczesną wspólnotę duchowo-religijną obejmującą nie tylko szeroki obszar ale i ową czasową przestrzeń paleolitu. Życie ludzkie nie jest jedynie serią następujących po sobie zdarzeń i doświadczeń, które przyjmujemy bez refleksji. Człowiek poszukuje prawdy, dobra i piękna. Czyni tak od „zawsze", choć niekoniecznie pojmując to w taki sam sposób, czy rozróżniając poszczególne pojęcia. Przede wszystkim stara się przetrwać w zdrowiu, zachować i pomnażać życie. Żyje w grupie rodzinnej i jej egzystencja jest dla niego najistotniejsza. To wyraża i to dostrzegamy, ponieważ to nadal tkwi w nas samych. W otaczającym go świecie przyrody dostrzega wzory zachowań, które na swój sposób interpretuje, które stają się idolami, posiadającymi moc duchową, siłę sprawczą, do której się odnosi. Są opiekunami. Dzieła w Chauvet cechuje niezwykła bystrość tej obserwacji, żywa tkanka życia wyrażona bezpośrednio dostępnymi technicznie środkami oraz program treściowy, sformułowany w sposób niezwykle przemyślany, celowy, choć trudny do odczytania dla nas w sposób jednoznaczny. Ale czy język sztuki nie jest właśnie po to? Nie da się mówić o tych sprawach w ten sposób, ująć je w banalny schemat mechanicznie powielanej czynności. Prócz tego – czy nie należy spojrzeć na zachowane w jaskini Chauvet dzieła, jako na pewną okoliczność szczególną? Coś, co można by nazwać nie tyle początkiem, co ujawnieniem się sztuki a zatem i jej duchowości w stanie pełnego już zakorzenienia i funkcjonowania w życiu tamtych ludzi? Wnętrze jaskini, być może było tylko impulsem, miejscem zapłonu nowej formy rytuału. Miejscem odkrycia prawdziwej imaginacji w ciemności absolutnej, wchłaniającej wszelkie zewnętrzne sprawy. Ciemności zdolnej, by oddać je we właściwym wymiarze, nadać im właściwy sens. A patrząc na zachowane dzieła w innych jaskiniach, można zauważyć, że wbrew pozorom nie powielają jednego ustalonego schematu i nie zachowują stylu, na który powoływano się przy dawnej próbie klasyfikacji. Poza tym nie należy tracić z pola widzenia ogromnej przestrzeni czasu, w której ma miejsce pojawianie się poszczególnych „zapisów" i ich programu. Tu, w Chauvet, wydaje się być kontynuacją pierwotnego założenia, od razu, wyraźnie obejmującego całe wnętrze jaskini. Jego oddziaływanie i kontynuacja trwa przez kilka tysięcy lat! Nie są to pojedyncze, przypadkowo usytuowane przedstawienia, lecz tworzą pewien układ wzajemnych odniesień a ich usytuowanie wynika z traktowania wnętrza jaskini jako pewnej całości, której przestrzeń jest czymś innym od rzeczywistości na zewnątrz. Nie poszczególne obrazy, ale jaskinia jako taka, przez swoje naturalne ukształtowanie narzuca ów porządek i być może również samą tematykę, a z całą pewnością jej hierarchię, poprzez topografię usytuowania poszczególnych tematów w jej wnętrzu.

Zobacz też: Chauvet wirtualna

W roku 1939 w jaskini Hohle Fels Jury Szwabskiej w południowych Niemczech znaleziono figurkę wyrzeźbioną w kości kła mamuta, nazwaną Löwenmensch a następnie Löwenfrau. Człowiek lew, a być może kobieta lew. Jest ona najstarszym znanym zoomorficznym przedstawieniem postaci ludzkiej o tak wyrazistym kształcie i wielkości. Starsze, związane z działalnością człowieka rzeźbione artefakty, podobne do ludzkiej postaci, znane były tylko dwa. Są to przedstawienia interpretowane jako tzw. Wenus, idol żeński, przypisywany bliżej niesprecyzowanemu kultowi płodności.

 

acheulian2
Źródło: http://www.goddessalive.co.uk/current/images/acheulian2.jpg

 

Wenus z Berekhat Ram jest datowana na co najmniej 230000 lat. Niewielka Wenus, znaleziona na wzgórzach Golan. Figurka ma długość 35 mm. Jest wykonana z wulkanicznego tufu. Mogła zostać wykonana przez Homo erectus i wchodzić w skład kultury aszelskiej.

 

y1q0RfLcE2lvkgqc6LqHhxId 400
Źródło: http://16.media.tumblr.com/y1q0RfLcE2lvkgqc6LqHhxId_400.jpg

 

Wenus z Tan-Tan datowana w przedziale 200000-500000 lat, figurka o ludzkich kształtach, uznawana przez część naukowców za jeden z najstarszych zabytków wytworzonych przez człowieka. Figurka została odnaleziona w 1999 roku w Maroku, na północnym brzegu rzeki Draa, w pobliżu miasta Tan-Tan, przez niemieckiego archeologa Lutza Fiedlera. Mierzy 6 centymetrów. Nie posiada głowy ani specyfikacji płciowej. Wykonana z kwarcytu, była pomalowana na czerwono ochrą, co mogłoby sugerować jej symboliczne znaczenie. Może być jednym z najwcześniejszych zastosowań pigmentacji, jaki kiedykolwiek odkryto.

Trzecią Wenus, dopiero co zaprezentowaną na początku maja 2009 roku, jest niezwykle wyrazista figurka kobiety, nazwana Venus z Hohle Fels. Datowana na co najmniej 35000 lat.

Te fakty, szczególnie zaś ostatnie znalezisko, być może ma istotne znaczenie w rozważaniach czy chodzi o człowieka jako takiego w magicznej transformacji zwierzęcej, czy też o człowieka kobietę, której naturalna predyspozycja niejako w sposób oczywisty wiąże się z ową najbardziej spektakularną, obserwowaną również w otaczającej człowieka przyrodzie, magiczną przemianą, rodzeniem się nowego życia. Pojawienie się figurek kobiet łączy się z powstaniem pierwszych wierzeń, kultem płodności i czczeniem tej siły natury, wyobrażonej bogini, opiekunki życia, którą uosabia kobieta rodzącą nowe życie. Symbolizuje płodność człowieka, ale wiążę się z całością obserwowanej przez człowieka rzeczywistości.

Zobacz też: Prezentacja figurki człowieka lwa

Rzeźba „stojącej lwicy" z jaskini Stadel-Höhle ma 29,6 cm wysokości, 5,6 cm szerokości i 5,9 cm grubości i pochodzi z przed 32000 lat. Składa się z wielu fragmentów, które skompletowano dopiero po trzydziestu latach od odkrycia. Spór czy figurka jest konkretnej płci pozostał. Cechą widoczną wyraźnie jest natomiast zaznaczone na jej ramieniu karbowanie w postaci poziomych nacięć. Tradycyjnie tego typu symbolikę przypisuje się pojęciu czasu, pewnej sekwencji cyklu zdarzeń, wielokrotności działania, co wyraźnie potwierdza magiczną moc przypisywaną przedstawieniu, osadzonemu w rytualnym obrzędzie. A zatem wydawać by się mogło, że forma bóstwa opiekuńczego bardziej jest tu zasadna i być może nie chodzi o to, czy figurka ma płeć lecz o to, co reprezentuje w kulcie związanym z ochroną kobiety rodzicielki i opiekunki życia. A więc zwrócenie się do tych cech i wyobrażeń, które niosło obserwowane w naturze życie. Nie można nie dostrzec, że wybór konkretnego zwierzęcia wynikał stąd właśnie i jeśli motywem jest lwia postać, to chodzi raczej o lwicę, która w swej naturze najwyraźniej ujawnia cechy „pro rodzinne" i opiekuńcze, będąc równocześnie silnym zwierzęciem, dominującym drapieżcą, zdolnym tym samym do obrony swych młodych przed wszelkimi zagrożeniami. W przestrzeni obserwowanego życia nadto wyraźnie wyraża pożądane cechy. Ten archetyp kulturowy, przynajmniej w warstwie treściowej, nadal jest czytelny: kobieta, niczym lwica walcząca o swoje dzieci.

Zobacz też: Prezentacja Hohle Fels

W tym samym regionie, w jaskini Geissenklösterle w Blaubeuren znaleziono tzw. Adoranta, małą, 3,8 x1,4 cm płaskorzeźbę przedstawiającą postać z ogonem i podniesionymi rękami (?). Zły stan zachowania nie pozwala precyzyjnie ustalić co przedstawia. Prawdopodobnie również postać hybrydową, człowieka lwa. Na odwrocie znajdują się cztery rzędy nakłuć, a na bokach nacięcia. Pokryta była czerwoną ochrą, co również świadczy o jej wyraźnym charakterze kultowym. Odnaleziono ją w popiele wśród niedopalonych kości zwierzęcych.

W jaskini Hohle Fels znaleziono też najstarsze, jak dotąd, małe kilkucentymetrowej wielkości figurki przedstawień zwierzęcych, wyrzeźbione w kości ciosów mamuta. Wśród nich figurkę mamuta, konia, ptaka wodnego z wyciągnięta w locie szyją, również inna hybrydową lwicę oraz flet. Także wiele innych, drobnych artefaktów, które należałoby widzieć jako przedmioty osobistego użytku o charakterze amuletów czy ozdób. Wszystkie rzeźby wykonane są niezwykle kunsztownie, odnalezione wśród pozostałości po obrabianiu kości zwierzęcych i kamieni.

Zobacz też: Prezentacja Venus z Kohle Fels

Najnowszym znaleziskiem, przedstawionym w maju 2009 r., jest wspomniana wyżej figurka Wenus z Hohle Fels z datowaniem 30000 do 35000 lat, a być może pochodzącej z jeszcze bardziej odległego czasu – 40000 lat. Odkryta w niedalekim sąsiedztwie jaskini Geissenklösterle w Blaubeuren, z której pochodzi Adorant.
„Nowa figurka z Hohle Fels radykalnie zmienia nasze poglądy na początki sztuki paleolitycznej. Przed tym odkryciem, wśród dwóch tuzinów znalezionych w tym miejscu figurek, dominowały przedstawienia zwierząt i półludzi-półzwierząt. Przedstawienia kobiet były nieznane" – napisał w „Nature" prof. Nicholas Conard , odkrywca. Wtóruje mu prof. Paul Mellars : „Prawdziwy róg obfitości małych figurek z kości odnajdywanych w południowych Niemczech każe patrzeć na ten region jako miejsce narodzin europejskiej, a być może światowej, rzeźbiarskiej tradycji artystycznej".
„Pozycja stratygraficzna Wenus z Hohle Fels wskazuje, że jest to najstarsza figurka odkryta w tym regionie i być może najstarszy przejaw sztuki figuratywnej na całym świecie" – podkreśla naukowiec. W bezpośrednim otoczeniu Wenus nie znaleziono żadnych szczątków ludzkich.

Na łonie natury
Jura Szwabska znana jest ze swoich walorów przyrodniczych. Zasiedlona została w górnym paleolicie przez człowieka Homo sapiens sapiens kultury oryniackiej, która stopniowo wypierała z tych terenów ludność neandertalską. Jura Szwabska to niespełna 700 km na północ od Ardèche, łączącego je obszaru doliny Rodanu i jego prawego dopływu Saony, dogodnej, atrakcyjnej przyrodniczo przestrzeni wzdłuż zachodniej krawędzi Alp. Alpy ze swoimi lodowcami tworzą naturalną dominantę orientacyjną dla wędrówek w obu kierunkach. Sprzyjają temu zwłaszcza doliny rzek. Dla ówczesnej społeczności grup rodzinnych, żyjących na tym terenie, nawet w odległościach 200 km, kontakt wzajemny nie był wyjątkowy ani rzadki. Był też konieczny dla biologicznego przetrwania, uniknięcia kazirodztwa, które dla ówczesnego człowieka było zapewne wżytym kulturowo, silnym zakazem. Z całą pewnością było objęte przestrzeganym tabu. Jak wynika z badań genetycznych współczesnej populacji Europejczyków, obejmowało również trwałe związki z Neandertalczykami, choć przez ponad 10000 lat wspólnej koegzystencji mogło dochodzić do wzajemnych kontaktów. Ale być może ludność neandertalska żyła już tylko w szczątkowej populacji, gdzieś z dala, na obrzeżach bez kontaktu z człowiekiem nowoczesnym, zasiedlającym teren życiodajny, wspólny z wędrującymi stadami zwierząt.
Czasowo jest to okres przypisywany interglacjałowi, częściowemu ociepleniu i regresji lodowców. Na terenie południowej Francji korzystne warunki przyrodnicze, prześwietlone lasy złożone z sosny, brzozy, jałowców i stada zwierząt roślinożernych, drobna zwierzyna, ryby. Na ścianach jaskini najliczniej ujęty jest nosorożec włochaty, koń, bizon i mamut. Dalej tur, jeleń, renifer, koziorożec i wół piżmowy. Również drapieżne, wychodzące z jaskiń niedźwiedzie i lwy oraz pantera, hiena. W śladach podłoża jaskini utrwalone wilki i inne psowate, penetrujące jaskinie, w których zalegają kości niedźwiedzi. Z jaskini Chauvet wyłania się stopniowo szczegółowy obraz.
Człowiek dostrzegał zwierzęta penetrujące jaskinie. Był doskonałym obserwatorem życia przyrody, najdoskonalszym wśród zwierząt myśliwym. Nie dziwi fakt, że nigdzie nie pozostawił dowodu swego lęku, nie utrwalił burzących krew w żyłach scen walki ze zwierzętami. Nie utrwalił też bestii szczerzących kły, atakujących go. Patrząc z naszej perspektywy, być może powinno to dziwić! Dziwi natomiast z zupełnie innego powodu. W utrwalonych na ścianach jaskiń malowidłach i rysunkach, obserwuje zwierzęta, nie zwracając na siebie ich uwagi. Nie są to jednak scenki fabularne, czy ujęcia niczym obrazki filmowane dla National Geographic. Precyzja i skala mistrzostwa z jaką zostały przedstawione, nie wynika z samej tylko potrzeby prezentacji, nie służy praktycznej potrzebie realistycznej dokumentacji. To byłoby zbyt proste odniesienie. Ich realizm i piękno przedstawienia służą innemu celowi. Mają wymiar duchowy, religijny, są wyrazem obrzędu, czynności innego stanu świadomości, wobec której doszukiwanie się jakiejś dosłowności traci sens. Nic tu nie jest realizmem, jaki znamy i nic nie dzieje się w sposób, jaki znamy. Jest tylko wspaniała i czytelna dla nas forma mistrzowskiego wykonania. Tym zdumiewa w pierwszym rzędzie. Niełatwo jest nam przyjąć, że jest to język wykształcony przez wnikliwy umysł, nabyta i doskonalona umiejętność, przekazywana z pokolenia na pokolenie bez dokumentacji, która mogła by to potwierdzić. Ich niezwykle sugestywna forma przekazu, z której chcielibyśmy niejako w sposób logiczny wnioskować, zaciera się, unika próbie naszej interpretacji. Nie są to też złudzenia kogoś, kto jeszcze wiele nie rozumiejąc, tworzy naiwne laurki i wysyła jakieś życzenia w prymitywnym kulcie, czy stanie zamroczenia. To przejaw pierwotnej, prawdziwie ludzkiej, głębokiej wiary. Jesteśmy od niej oddzieleni bezpowrotnie. Nasza sztuka jest inna, a jej język w istocie już tylko umowną przenośnią, metaforą, próbą jakiegoś piękna, którego atrybucja jest dyskusyjna i wątpliwa. W zasadzie nie wykracza poza estetykę z jej kryteriami dozwolonej ekspresji w zakresie de gustibus non est disputandum.
Skąd wziąć doświadczenie, które przybliżyłoby nam język tych obrazów. Urzekają nas i zachęcają siłą swojego oddziaływania do rozmowy. Na tym polega ta ogromna potrzeba i chęć rozumienia. Co przedstawiają? Dotychczasowe doświadczenia i wiedza naukowa zdają się być bezradne, czego nie ukrywa kierujący pracami Jean Clottes: Nie wiemy czy wykonawcami byli mężczyźni, czy kobiety. Być może jest to pytanie podstawowe, by zrozumieć „przesłanie" Chauvet. Ale być może jest to pytanie mylące w świetle historii osobowości, których płeć miała znaczenie drugorzędne. Ale być może płciowość człowieka była tym podstawowym tematem, w którym dostrzegał łączącą go więź z otaczającą go przyrodą i to było najsilniejszym impulsem. Najprostsze pytania rodzą kolejne. Również wyniki badawcze, zwłaszcza próby ostatecznego ustalenia niekwestionowanej cezury czasowej dzieł, są niepewne, nieostre i poddawane w wątpliwość. Przede wszystkim zaś niepełne. Aktualnie nadal więcej pytań pozostaje bez odpowiedzi. Tak naprawdę, nauka swoją przygodę z mistrzami początków naszej kultury dopiero rozpoczęła. Należy też dodać, że mówimy o etapie kultury materialnie zachowanej. W Chauvet ma być może swoje wielkie otwarcie, również dzięki kapsule czasu, którą stworzyła sama natura. Ale nauka musi stawiać krok za krokiem i wracać wciąż, by uzyskać potwierdzenie. Układać nieznany obraz po kawałku w sposób wiarygodny, przynajmniej w świetle naukowych kryteriów.


W łonie matki
Jaskinia ma pół kilometra długości, miejscami 50 metrów szerokości. Ale tu wymiary geometryczne nie są istotne. W ciemności i ciszy, rodzaj i kształt jej wnętrza stają się coraz bardziej ważne z innego powodu. Oto jesteśmy wewnątrz ciała, ponieważ jawi się ono jak wnętrze żywego organizmu. Płaszczyzna skały, ścienne powłoki i konkrecje, pasaże pustych przestrzeni w trakcie procesu geologicznej diagenezy ukształtowały się w sposób sugestywnie narzucający takie wrażenie, organów i jam wewnątrz ludzkiego, zwierzęcego ciała. Wszystko ma tu charakterystyczną wspólną cechę wygładzonej formy, stworzoną przez strumień wody. Reszty dopełnia kolorystyka anatomii. Wapienną biel, niczym kości okrywa cielista powłoka, szkarłatnym i pomarańczowym nanosem. Jej błyszcząca powierzchnia jest jak żywa, pokryta śluzem tkanka. Zwisa ze stropu w fałdach stalagmitów, niektóre ogromne. Na jednym z zamykających pierwszą, największą salę, z wyżłobionymi w jej gliniastym podłożu dołami po hibernacji niedźwiedzi, mały szkic mamuta, pierwszy znak działającej wyobraźni. W głębi, pojawiają się inne zwierzęta. Hiena zwrócona ku szczelinie, z której wyszedł lampart. Dzieli je spora odległość. Jego sylwetka jest nieduża. W wałach wśród skał widać biegnące nosorożce, wcześniej niedźwiedzia, wychodzącego z wnęki skalnej. Ochrą zaznaczony pejzaż, pojedyncze zwierzęta ukryte w meandrach ścian.
W połowie drogi na skale znak dotyku dłoni, nie odcisk farby, dotyk bezpośredni, oprószony farbą, by stał się widoczny. Jest jak pierwszy dźwięk, pierwsze światło zapalającej się w ciemnościach świadomości. Innej już od tej na zewnątrz. Zamyka przestrzeń ochry, czerwieni życia, związaną z czynnością zewnętrzną gestem błagalnym, uświęcającą przestrzeń rytualnego obrzędu, swego rodzaju inicjacji rozpoznawania i oswajania się z nieznaną rzeczywistością, głębią ciemności jaskini. Zamyka realną rzeczywistość i rozpoczyna inną, wynikającą z wewnętrznej przemiany człowieka podążającego w głąb mroku, który jest w nim samym. Wchodzi w metafizycznej przestrzeni w miejsce „najświętsze". Miejsce, w którym dokonuje się prawdziwe misterium przemiany, wędrówka do największych tajemnic, najgłębszych doznań. Jaskinia zwęża się, obniżając strop. Tworzy, nazwaną od wyrastających z podłoża stalaktytów Galerię Świec, przejście do drugiej części, sali, w której odsłania się przed nami niezwykły, dziewiczy widok. Świat zwierząt, niczym projekt rajskiego ogrodu w przestrzeni wnęk i wybrzuszeń ściany. Współistniejące w rajskiej symbiozie i dopiero co zrodzonym pięknie. Wchodzące w swoje charakterystyczne kształty i grację. Z otwartej w powłoce skały białej matrycy w czerń stwarzających je linii rysunku węgla. Ruch wzniecony żywym płomieniem w transformacji rytualnego ogniska. Wydobyty z granicznej przestrzeni niczym kamienia węgielnego wszelkiego życia.
Dwa nosorożce próbują pierwszej rywalizacji stając naprzeciw siebie. Konie, ustawione rzędem na wzniesieniu, wyciągają szyje. Potężne tury, podnoszą łby na wygiętym w masywny łuk karku, spoglądają, ciekawe otwartej przestrzeni. Oczekują, spokojne w swym zaistnieniu. Wszystko poddane jakiemuś stwarzającemu życie wirowi, zgodnemu z wewnętrznym imperatywem tego miejsca, podąża w lewą stronę dokoła skalnego postumentu, osadzonej na nim czaszki niedźwiedzia. Oczekuje narodzin. Gliniaste podłoże przecinają ślady stóp chłopca, prowadzące do miejsca, w którym obniżenie stropu prawie sięga podłoża. Na nim, z gliniastej powłoki okrywającej pierwotną biel skały, wydobyta energicznym ruchem żłobienia palców, sylwetka konia. Obok dwa znaki mamuta, sygnatura zamykająca dostępną przestrzeń. Nieskończona, dziewicza pieśń inicjacji. Doskonała, wprowadzająca w życie bez wątpliwości. Nieodwracalnie.
Czaszka niedźwiedzia ułożona na skale, kości wbite w geście rytualnym w ziemię, w szczeliny ściany, być może prośby błagalne, tak jak i dziś czyni człowiek, tak jak oczekuje w nadziei, siejąc ziarno. Kości niedźwiedzia jaskiniowego widoczne są w całej jaskini. Te gromadzone wokół czaszek tworzą rodzaj pochówku. W momencie narodzin, muszą być kompletne. Razem należały do około 190 osobników. Datowane na okres wspólny z obecnością w jaskini człowieka, w okresie 28-32000 lat. Są i starsze, z datowaniem 37000 lat. Analizy porównawcze kości wykazały, że te dawniej żyły w gorszych warunkach klimatycznych, w chłodniejszym okresie, kiedy szata roślinna, stanowiąca podstawową dietę niedźwiedzia jaskiniowego, była uboższa.
Sala ostatnia
W przestrzeni sali pozostaje jeszcze jedna nisza i otwór, prowadzący ze zwężenia wnęki Galerią Megaceros, opadając czterema uskokami do Salle du fond, sali ostatniej. Wejście to przyciąga uwagę sowy. Widać ją na nawisie w niszy vis a vis. Jej wzrok bezszelestnie do tyłu odwróconej głowy. Przenikliwy, rozlegający się w ciemności, niczym alarmujący głos syczka.

species-Asio-otus-1
Źródło: http://www.owlpages.com/pictures/species-Asio-otus-1.jpg

 

Źródło: http://ptakolub.gsi.pl/strigi/syczek.wav


Na ścianach, po obu stronach zwężenia, ryty trójkątów łonowych. Te z prawej strony wyjątkowo pokryte farbą ochry. To istotna zmiana, ważny znak. Symbol życia. Ponownie ujawniającego swoją domenę. Ochra pojawia się raz jeszcze. Już wewnątrz sali, w dramatycznej ekspresji, związana z postacią dużego nosorożca. Bryzga z jego pyska, znacząc smugi na jego ciele. Wyraźnie jednak pokrywa róg nosowy, jakby pochodziła z jakiegoś innego, przebitego nim żywego ciała. Być może chodzi tu o zasadę podobieństwa, wymowę dziewiczej penetracji, jeden z najstarszych archetypów w momencie premiery jego zaistnienia. Brzmi niczym bolesna zapowiedź, niczym groźba utraty niewinnego życia, pod naporem brutalnej siły, którą symbolizuje.

ch137
Źródło: http://www.zwoje-scrolls.com/zwoje38/ch137.jpg

 

Tuż pod nim kolejna niezwykła scena. Bizon dotyka racicą czoła lwa. Nie jest to scena fabularna. Nie ma w niej dramaturgii tego typu. Jest niczym przejaw woli. Jasny i sprecyzowany, bez zbędnych słów. Dotyk działa uspokajająco, niczym przekaz bioenergetyczny. Zawarte jest w nim jakieś ciepło ludzkiego dotyku. Lew pozostaje w uśpieniu, podkreślonym przez wyciszenie tła, szarą plamę wokół jego głowy. Relację wzajemną uzupełniają dwie koliste plamy, przypominające wykonane dłonią stemple ochry, charakterystyczny znak przekazu, obecności błagalnej, mediacyjnej. Myślenie, że są to przypadkowe lub jakieś zmyślone zdarzenia, byłoby niepoważne w tym mistrzowskim zapisie jaskini.

 

ch088c
Źródło:http://www.zwoje-scrolls.com/zwoje38/ch088c.jpg

 Inna scena. Para, naturalnej wielkości lwów idzie wzdłuż ściany po opadającym podłożu jaskini, ocierają się o siebie niczym w miłosnej grze. Łączy je czerwona linia ochry. W wielu miejscach zwierzęta wychodzą z nisz i wnęk, z fałd ścian jaskini. Przedstawienie zwierząt w tej sali różni się jednak od wcześniejszych. Łączy je widoczna, wzajemna reakcja. Taka, jaka istnieje w rzeczywistości.

ch081-2c
Źródło: http://www.zwoje-scrolls.com/zwoje38/ch081-2c.jpg

 Lwy uważnie obserwują poszczególne zwierzęta z pozycji dogodnych do zaatakowania. Bizony tworzą czołową zaporę, nosorożec wstrząsa rytmicznie potężnymi rogami pyska zwielokrotniając i powiększając swój obraz w oczach napastnika. To tylko ostrzeżenie. Jest wystarczająco potężny. Plastyczny światłocień jego ciała jest nadto wymowny. Nic nie zdoła zasłonić jego potężnej, groźnej sylwetki. Jej mrocznego i jasnego aspektu życia.

ch081-1c
Źródło:http://www.zwoje-scrolls.com/zwoje38/ch081-1c.jpg

To tylko niektóre ujęcia, niechętnie ujawniają swoje tajemnice, ukrytą treść. Scenerię pogłębia i dynamizuje zróżnicowana skala ujęć. Ruch ścian wokół nawisu, schodzącego ze sklepienia w powstałej przestrzeni. Jego niespokojne fałdowanie kończy wyraźna w swym dążeniu masywna wypustka, jednoznaczna w swej wymowie, fallicznej penetracji. Nadto wymowna jest sygnatura, najbardziej niezwykła forma przedstawienia, złożona z trzech postaci. Bizona, kobiety i lwa. Nie chodzi o dosłowność, lecz ideał, wzorzec połączenia pierwiastka męskiego i żeńskiego w pełnej harmonii, akcie płodnym, stwarzającym życie. Stworzenie człowieka ujęte językiem poetyckim i zarazem obejmującym bezpośrednio całość aktu i obrazu o pełnej ikonografii i wymowie symbolicznej. Zwierzęcy zew natury, ujęty w formie najbardziej bezpośredniego odniesienia się do znanej ówczesnemu człowiekowi sfery znaczeń i pojęć, pozbawiony tego wszystkiego, co stało się później, zakłóciło jasność tego obrazu i jego przesłanie. Dla nas, niewtajemniczonych, współczesnych turystów, nieodgadniony, zwierzęcy, być może groźny.

ch163
Źródło:http://www.zwoje-scrolls.com/zwoje38/ch163.jpg

Jakże jednak niezwykłe są tu zestawienia wyrazowe. Dyszący żądzą łeb bizona, napierający barczystym męskim torsem, wieńczy diadem, delikatne linie rogów o wyrafinowanej stylistyce symetrii. Trójkąt kobiecego łona, bez osłony, dominuje, bardziej jeszcze w swym wyrazie niepokojący, dynamiczny, wręcz brutalnie, podkreśleniami linii kolan i rozejścia się ud. Odcięty linią brzucha, z którego opada smuga czerni, niczym zaschnięta pępowina, wskazując otartą szczelinę sromu. Linię biodra i ciała kobiety niespodziewanie kończy głowa lwicy, a wyraz jej pyska i przymknięte oko, tchnie niezwykłym spokojem, wręcz błogostanem. Zdecydowana i mocna czerń rysunku i płynne linie formy nawisu oraz wrażenie miękkiej tkanki ciała. Forma pełna jakiegoś barbarzyńskiego kontrastu i zarazem pełni poetyckiej harmonii. Obraz niepokojący i nie obojętny. Tu pozostaje niezmienny w swym wyrazie, najbardziej pierwotny. Tworzy motyw główny, centralny punkt sanktuarium Wielkiej Bogini, Pani Dzikich Zwierząt i strażniczki ognia. Tu sięgają również korzenie wszystkich paleolitycznych Wenus. Do niego możemy odnieść to wszystko, co w tej mierze dzieje się później.

Wielka Bogini, Pani Dzikich Zwierząt

Pojęcie neolitycznej Wielkiej Bogini, sprawczyni narodzin i odrodzenia, pani wszystkiego, co żyje, a także całej ówcześnie rozumianej i pojmowanej rzeczywistości: ludzkiej, zwierzęcej oraz roślinnej, pani życia i śmierci, która symbolizuje przede wszystkim żywe istnienie, ale także śmierć, rozkład, destrukcję i cierpienie. Jednak śmierć, której patronuje, jest stanem przejściowym, a cierpienie – znakiem próby inicjacyjnej. W swym aspekcie niszczycielskim jest patronką kultów misteryjnych, inicjacji i magii.

Szczególnie odnosi się to do Marii, bogini Basków, będących najpewniej autochtonami na swoim terenie od czasów paleolitu. Rdzeń ma- w imieniu tej bogini wskazuje na związek z macierzyństwem i płodnością. Prawdopodobnie pierwotnie nosiła ona imię Amaya lub Maya, Mair, Mairi, Maidi; wskazuje się czasami, że rodowodem imienia Marii mogła być nazwa Marilurrako – „Mari-Ziemia". Bóstwo przyrody (Pani Zwierząt i Ziemi), pani ognia, patronka domu i ogniska domowego oraz opiekunka kobiet. Skutecznie opierała się wszelkim późniejszym wpływom religii najeźdźców, do czasów chrześcijańskich. Później identyfikowana z Matką Boską, dzięki czemu zachowała pierwotne znaczenia i możliwość odczytania, odtworzenia wiedzy o tej bogini.

Najważniejszym bezpośrednim wcieleniem jest z pewnością Kybele (hetyckie Kubaba, frygijskie Matar Kubileya/Kubeleya, greckie Kybele lub Kybebe, łacińskie Cybele lub Cybebe) – bogini płodności, urodzaju, wiosny i miast obronnych, czczonej od tysiącleci w całej Azji Mniejszej oraz rejonie basenu Morza Śródziemnego, jako Wielka Macierz.

catalhoyuk400comp
Bogini z Catal Huyuk, Turcja. Źródło:http://www.reclusiveleftist.com/wp-content/catalhoyuk400comp.jpg

Frygijskie Kubileya jest zwykle odczytywane jako przymiotnik, z góry, Matka na terenach górskich. W III w. p.n.e. najważniejsze sanktuarium Kybele znajdowało się we Frygii, w Pessinunte (Pessinus, Pesynunt), nad rzeką Sangarius (obecnie Sakarya), u stóp góry Dindymus, która była jej świętą górą, z tego też powodu Bogini nosiła przydomek Meter Dindymene. W sanktuarium znajdowała się statua – czarny kamień – która nie była tradycyjnym posągiem przedstawiającym Boginię, lecz raczej jej archaicznym symbolem. Mówiono o nim, że spadł z nieba, najprawdopodobniej był meteorytem, oprawiony w srebro, na kształt kobiecej figury.
To również archaiczne bóstwo minojskie Potnia Theron, Pani Zwierząt, którego atrybut mocy przejęła grecka Artemida.

izmir selcuk 8 180px-Diane de Versailles Leochares 2
Źródło:http://e-turkey.net/turkeyguide/d/6973-2/izmir_selcuk_8.jpg Źródło:http://pl.wikipedia.org/wiki/Artemida

Potnia, słowo pochodzenia mykeńskiego, przejęte przez klasyczna grekę, tożsame z sanskryckim patni (patna).

NAMA Artémis Orthia
Źródło:http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/f/f4/NAMA_Art%C3%A9mis_Orthia.jpg

Kult Kybele dotarł do Grecji przedhomeryckiej, Meter Theôn Matka Bogów, gdzie identyfikowano ją z Reą

200px-Rhea MKL1888
Źródło:http://www.ency.tcv.pl/pl/wiki/Rea_(mitologia).html

i Demeter.

300px-Demeter Altemps Inv8596
Źródło:http://pl.wikipedia.org/wiki/Demeter

Od II wieku Magna Mater deorum Idaea i divinitas salutaris, opiekuńcze bóstwo Rzymu, którego kult przetrwał do IV wieku n.e.

Magna Mater courtesy of Vroma Cybele-3
Źródło:http://www.novaroma.org/vici/images/Magna_Mater_courtesy_of_Vroma.jpg Źródło:http://www.cybele2.com/Cybele-3.jpg

Tu można też odnieść całą plejadę bogiń sanktuariów, Artemidy, Diany, semickiej Anat, czy słowiańskiej Niwicy, czy ostatecznie sanktuariów maryjnych. To kwestia pewnej wyobraźni i proporcji.

Jestem myślą zamieszkującą w Światłości, tą, która istniała przed wszystkim. Działałam w każdym stworzeniu [...]. Jestem niewidzialnym jednym w całości [...]. Jestem pierwsza i ostatnia [...]. Jestem małżonką i dziewicą [...]. Jestem matką i córką.
( fragment tekstu gnostyckiego dotyczący Matki Boskiej )

Odkrycie Chauvet zmienia bezpowrotnie perspektywę patrzenia na nasz ludzki exodus. Pojęcie Wielkiej Bogini można dziś odnieść do pojęcia wspólnej genetycznie matki Ewy Afrykańskiej. W Chauvet, ten trwający tysiąclecia proces kulturowy został „skodyfikowany" wspaniałym językiem sztuki, będąc równocześnie niezwykle sugestywnym zapisem swoistego aktu wykonawczego.

Ten twórczy moment nie był działaniem przypadkowym. Nie był odruchem chwilowej ekspresji, działaniem jednego zdarzenia. Trzeba też sobie ciągle uświadamiać ową ogromną czasową przestrzeń, co najmniej kilku tysięcy lat bezpośredniego oddziaływania i kontynuacji. Ten najbardziej niezwykły obraz jest z pewnością najważniejszy we wnętrzu jaskini Chauvet. I to do niego należy odnieść to wszystko, co człowiek w niej uczynił. Najpewniej sam pod wrażeniem i wpływem, jakie na nim wywarło jej wnętrze. Było stosem, który mógł jednak spłonąć bez użytku. Został zapalony przez kogoś, kto nie tylko posiadł umiejętność skrzesania ognia, lecz umiał rozświetlić ciemności. Był mistrzem, doskonałym uczniem swych mistrzów. Odkrył miejsce, które utrwaliło jego medytacje i medytacje jego uczniów.
Bizon to nie Minotaur
Niełatwo jest przekroczyć uwalone obrazy kulturowe. Postacie hybrydowe kojarzą nam się najczęściej z jakimiś nieludzkimi bestiami. Niewiele wiemy na temat zwierząt. Nie ma już wokół nas prawdziwej przyrody z dzikimi zwierzętami. Nasza kultura ukształtowała ludzki obraz zwierząt, obdarzyła je ludzkimi cechami, mającymi niewiele wspólnego z ich naturą. Poruszamy się w zupełnie innej relacji człowiek – zwierzę.
Jak mówi poeta,
„Zwierzęta – wysłannicy Niewidzialnej Mocy, nie pełnią już, jak w czasach zamierzchłych, funkcji nauczycieli i przewodników rodzaju ludzkiego".
(...)
Ani cieleśnie, ani duchowo nie jesteśmy już mieszkańcami owego świata paleolitycznych plemion łowieckich, których fizycznej egzystencji oraz sposobom życia zawdzięczamy nawet kształty naszych ciał i struktury naszych umysłów.
A jednak wspomnienia o ich zwierzęcych wysłannikach nadal muszą jakoś w nas drzemać, bo gdy zapuszczamy się w dzikie ostępy, budzą się one na chwilę i poruszają.
Budzą się, przerażone grzmotem. I budzą się znów, jakby rozpoznając coś, gdy wchodzimy do którejś z owych wielkich, ozdobionych malowidłami jaskiń.
Jakkolwiek była głęboka wewnętrzna ciemność, w którą opuszczali się podczas swoich transów szamani zamieszkujący te jaskinie, taka sama ciemność musi zalegać w nas; odwiedzamy ją nocą, podczas snu." [J. Campbell, Potęga mitu]
Mity są snem. We śnie zaciera się ostrość zdarzeń dnia. Powraca pewna harmonia między umysłem i ciałem. Mity i rytuały były środkami do zestrojenia umysłu z ciałem i sposobu życia z tym, co dyktuje natura. Mity wprowadzały człowieka w życie jego świata, pozwalały dorastać i wkraczać w dojrzałoś, własną niezależność i odpowiedzialność. Budowały wewnętrzny ład człowieka, by ostatecznie mógł przyjąć swoje odejście w sen ostatni, ciemność oswojoną. Nadal funkcjonują, kształtują nasze wybory. Są elementem kultury, drogą, po której idziemy. Wyrażają ciągłość życia, również w jednostkowym wymiarze człowieka, tworzą podstawę wiary w jego zachowanie, wieczne. Mówią o tym najstarsze pochówki. One są najbardziej wyrazistym dowodem mitologicznego myślenia człowieka. Ich obraz śmierci jest obrazem kreacji życia, wyrazem wiary w jego ciągłość w pełnym wymiarze duchowo-cielesnym. Duch opuszcza ciało jak ptak wzbijający się w powietrze i powraca. Czyni to nieustannie. Człowiek przede wszystkim w swojej wyobraźni. Stworzył obraz świata na podobieństwo własnych pragnień i nadał mu status uprzywilejowany, idealny, boski. Do niego odnosi to wszystko, co pragnie zachować. Stamtąd przenosi wzorce już idealne, które zyskują uświęcony charakter zachowań, rytuał. Odtąd stają się elementem realnego życia, przekazywanym w jego sprawdzonej, uświęconej formie.
W jaskini człowiek układa kości niedźwiedzia, na którego również poluje. Być może polowanie to objęte jest jakimś szczególnym uznaniem męstwa i odwagi. Istotna jest korzyść, duża ilość mięsa i futro. A poza tym, niedźwiedzie rzeczywiście rodzą się w jaskini. Być może to przyczyniło się do narodzin pierwotnego, archaicznego kultu, wywodzącego się z kultury Neandertalczyka, który wcześniej zasiedlił te tereny. W pewnych obszarach zachowań i wierzeń obie kultury miały wiele wspólnego, szczególnie wiarę w odradzające się życie.
Obraz Chauvet, jak się wydaje, daleki jest jeszcze od pełnej jasności. To co dociera do nas, nie jest w pełni czytelne. Obraz jest jednak niezwykły i piękny. Inspiruje i pobudza do refleksji. Dotyka spraw najważniejszych, ale nie jest to patos nieba tylko nasza ludzka, zwierzęca postać, która mogłaby mieć swoje odniesienie do słów z legendy o św. Franciszku z Asyżu: „Bracie wilku, pragnę, byś dał mi porękę swej obietnicy, iżbym mógł jej zaufać". Zarówno wilk i święty są postaciami tego obrazu. Również postać Minotaura, lęku człowieka przed wynaturzeniem. Człowiek przechowuje swoje archetypy. One mogą przybierać zupełnie nowe formy, treść, nieraz całkiem sprzeczne w stosunku do pierwotnego wzoru, który pozostał w głęboko uśpionej podświadomości. Zostać nałożone na nowe zdarzenia w innym kontekście. Zmieniamy świat, sami ulegając zmianom.


Żubr

 

image006

A jednak wydaje się istnieć pewna niezmienna obrazu, zachowana do naszych czasów z tamtej odległej przestrzeni dziejów. Bizon. Szczególnie Bison bonasus, żubr. Jest żywym dowodem owej magii niezmiennego odradzania się, spełniającej się prośby szamańskiej. Jego obraz widnieje na ścianach wielu jaskiń i należy do najważniejszych. Symbolizuje być może pierwiastek męski, siłę i bezpieczeństwo. W Chauvet jego obraz łączy się po raz pierwszy i wyjątkowy w tak wyraźnym akcencie płci z wyobrażeniem bogini. Jest to pewien fenomen, niespotykany w całej historii paleolitu zdominowanej przez wyobrażenie Wenus. Dopiero w neolicie motyw męski przybierze znów formę zwierzęcą, jednak zwierząt udomowionych, byka, kozła itp. Ściany jaskiń paleolitu pozostaną jedynym tak wyraźnym świadectwem dawnego związku z człowiekiem.

738px-AltamiraBison
Źródło:http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/c/cc/AltamiraBison.jpg/738px-AltamiraBison.jpg

Wspaniały obraz bizona, z racji niezwykle malarskiej wizji jego sylwetki prezentuje malowidło na stropie jaskini Altamira w górach Kantabryjskich północnej Hiszpanii. Na powierzchni ponad 100 m² przedstawia dominujące na tle innych zwierząt kilkanaście zróżnicowanych wizerunków bizona. Datowane na 15000 lat.

bizony-z-tuc-daudoubert
Źródło:http://cudaswiata.files.wordpress.com/2008/08/bizony-z-tuc-daudoubert.jpg?w=500&h=357


Innym, wspaniałym przykładem są dwie gliniane rzeźby bizona, krowy i byka, w Tuc d'Audoubert, kompleksie jaskiń rzeki Volp w departamencie Ariege, w południowej Francji. Są wielkości 61 i 63 cm. Datowane na 13000 lat.
Najbardziej słynna i omawiana w literaturze nie tylko fachowej jest scena w tzw. Studni w jaskini Lascaux, przedstawiająca martwego człowieka, określana też jako scena na polowaniu, bądź opowieść szamana. Jej wyjątkowość polega na stworzonej narracji obejmującej leżącą postać człowieka przed bizonem, nosorożca i siedzącego na lasce ptaka.

8d103g
Źródło: http://www.culture.gouv.fr/culture/arcnat/lascaux/en


Interpretacja „szamańska" mówi o leżącym w transie szamanie przed ofiarnym bizonem, a jego dusza odbywa ekstatyczną podróż ku bogom by zyskać ich błogosławieństwo, co ma przynieść sukces na polowaniu. Laska i ptak są tu symbolami szamana.
Jedną z ostatnich interpretacji przedstawił dr Michael Rappenglueck z uniwersytetu w Monachium, jako Słoneczny Trójkąt, gwiazd Vega, Altair i Daneb, oczu ptaka, człowieka i bizona. Interpretacja malowideł jako mapy nieba paleolitu, łącząca je z porami roku i migracją zwierząt, czy ważnymi dla człowieka zjawiskami w przyrodzie, jest również jedną z bardziej znanych.
W Galerii Głównej jaskini Lascaux, jest też wspaniałe ujęcie „tańczących" żubrów prezentujące niezwykle przestrzennie, widowiskowo, sylwetki zwierząt w dynamicznym ruchu. Malowidła Lascaux datowane są na 17000 lat.

gallery photo3Large
Źródło: http://www.savelascaux.org/Gallery_photo3.php

Żubr był dla człowieka ważnym zwierzęciem łownym, a jego niezbyt płochliwa natura i życie w stadach, stwarzały korzystne warunki polowania i gwarancje przetrwania. Jego tak ścisły związek z kulturą człowieka jest czymś naturalnym, ale i przez to też niezwykle znaczącym. Ważne jest by przetrwał jako żywe dziedzictwo naszej kultury.
Żubr, z całą pewnością, powinien znaleźć swoje miejsce w symbolice europejskiej, jako jeden z istotnych symboli naszej europejskiej tożsamości.

Ważniejsza bibliografia
Chauvet – w oparciu o dostępne publikacje internetowe.
J. Campbell – Potęga mitu.
A. Langaney, J. Clottes, J. Gguilaine, D. Simonnet – Najpiękniejsza historia ludzkości.
M. Eliade – Historia wierzeń i idei religijnych.

Pin It

O stronie

Serwis o przyrodzie województwa śląskiego opracowywany jest przez Centrum Dziedzictwa Przyrody Górnego Śląska we współpracy ze specjalistami z różnych dziedzin przyrodoznawstwa. Wszystkich zainteresowanych, zarówno amatorów, jak i profesjonalistów, zapraszamy do współredagowania oraz wzbogacania jego zawartości.

dr Jerzy B. Parusel

Centrum Dziedzictwa Przyrody Górnego Śląska jest jednostką organizacyjną Samorządu Województwa Śląskiego.

      logo CDPGS small logo slaskie kolorowe rgb

Newsletter

Informacje o bieżących wydarzeniach.

Zapisując się do newslettera zgadzasz się na postanowienia zawarte w naszej Polityce prywatności. Po zapisaniu prześlemy e-mail potwierdzający dopisanie do newslettera. Prosimy o potwierdzenie subskrypcji.

Zbiorcze RSS | Kalendarz RSS

© 2016 Centrum Dziedzictwa Przyrody Górnego Śląska |
Design by SD LTD / FreshSeo
sponsorzy